500 plus teraz, co potem?

  fot. unsplash.com

fot. unsplash.com

W ciągu kilku lat program „500+” ograniczy zatrudnienie o około 235 tys. osób – prognozują specjaliści z Centrum Analiz Ekonomicznych. Pytanie tylko, gdzie mamy dzisiaj rezygnujące z pracy, znajdą ją po kilku latach siedzenia w domu?

 

Tak, to się dzieje. Z punktu widzenia rodziców pobierających świadczenie, program „500+” znacznie zmniejsza atrakcyjność finansową stałego zatrudnienia. Rodzice więc rezygnują ze stałej pracy i zostają w domach. Często tłumacząc to także większą opłacalnością względem opłacania opiekunki do dziecka.

Symulacje prowadzone przez Centrum Analiz Ekonomicznych prognozowały już w 2017 roku, że program „500+” będzie miał wpływ zarówno na rodziców samotnie wychowujących dzieci (25 tys.), jak i na tych żyjących wspólnie z małżonkiem (ponad 200 tys.). Z najnowszych danych natomiast wynika, że od lipca 2016 roku do czerwca 2017 roku, decyzję o wycofaniu się z rynku pracy podjęło już 103 tys. kobiet. Wpływ programu na ich aktywność zawodową widać najsilniej wśród osób mieszkających w mniejszych miastach (od 20 do 100 tys. mieszkańców).

Często takie kobiety stają przed wyborem, dojeżdżać do pracy np. 30 kilometrów w sytuacji, kiedy w rodzinnej miejscowości nie ma żłobka, a babcia jest coraz starsza i coraz trudniej jej zaopiekować się dzieckiem, czy nie? Pensja często nie równoważy tych kosztów. Wyniki naszych badań pokazują, że decyzję o odejściu z rynku pracy podjęły przede wszystkim kobiety słabiej wykształcone i gorzej zarabiające – mówiła Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych.

I oczywiście, trudno ich decyzjom się dziwić. Najczęściej są one dla tych konkretnych kobiet racjonalne ekonomicznie, ale w trakcie seminarium „500+ a sytuacja kobiet na rynku pracy”, zorganizowanego przez wspomniany IBS, zwrócono na bardzo ważny problem z tym związany. W końcu „dezaktywizacja zawodowa kobiet to nie tylko realne straty dla finansów publicznych, ale przede wszystkim przyczynek do przyszłych niskich emerytur kobiet, które przy niższej liczbie lat pracy i częstszych przerwach w pracy – m.in. z powodu ciąży i urodzenia dziecka – mogą nie zgromadzić dostatecznego kapitału emerytalnego” – słusznie zauważyli uczestnicy seminarium.

Zaproszony na to spotkanie Matteo Morgandi z Banku Światowego podkreślał, że być może pomysłem na rozwiązanie tego problemu byłaby zamiana świadczenia pieniężnego 500+ „na bon o wartości 500 zł na usługi opiekuńcze dla dzieci”, co mogłoby zniwelować efekt zniechęcenia rodziców do aktywności zawodowej. Inni goście dodawali, że niezbędne jest rozwiązanie systemowe, które uwzględni, w jaki sposób oboje rodziców może łączyć obowiązki zawodowe z obowiązkami rodzinnymi i opiekuńczymi.

No właśnie, w jaki sposób? Nie przez przypadek piszemy o tym problemie na stronie poświęconej e-commerce. Kojarzymy na przykład sklep Hultaj Polski, który powstał… w wyniku chęci spędzania większej ilości czasu w domu właśnie.

„Decyzja o powstaniu Hultaja została podjęta wtedy, gdy urodziła się nasza córka, Sonia. Oboje z mężem pracowaliśmy w innych zawodach i żadne z nas nie miało nic wspólnego z modą, ani ze sprzedażą – ja pracowałam jako choreograf w teatrze, mój mąż był informatykiem. Ale kiedy Sonia przyszła na świat uznaliśmy, że bardzo fajnie byłoby być trochę więcej w domu, do tej pory raczej się nam to nie udawało” – mówiła o początkach swojego biznesu Anka Wiśnios, szefowa tej rodzinnej firmy, w rozmowie z Shoper.pl. I tylko na samej tej platformie, podobnych sklepów – działających jako firmy rodzinne, zakładane na urlopie macierzyńskim – znaleźć można by znacznie więcej.

Może więc nie „bony na nianię”, ale właśnie e-biznes, własny sklep internetowy, powinien być mocniej promowany jako opcja aktywizacji zawodowej rodziców rezygnujących z pracy na rzecz programu „500+”?

Przemawiających za nim argumentów jest wiele. Ale fakt, że prowadzenie sklepu można łączyć z życiem domowym, powinien w tym przypadku działać na wyobraźnię najbardziej.

Poliż Ecommerce