Click & collect made in Polska

  pexels.com

pexels.com

W ciągu siedmiu ostatnich lat liczba odwiedzających centra handlowe w USA spadła o połowę. Ludziom do zakupów wystarcza tam najczęściej internet. A jak to wygląda w Polsce?

 

„W myśl idei omnichannel, przyszłością handlu w dobie rewolucji cyfrowej jest prowadzenie sprzedaży online równocześnie zachęcając klientów do tradycyjnych zakupów” – zaczynają swój nowy raport autorzy publikacji „Omnichannel po polsku” z firmy Knight Frank. I na kolejnych stronach materiału dzielą się ciekawymi spostrzeżeniami. Pierwsze to to, cytowane już na wstępie, że w Stanach Zjednoczonych liczba kupujących w stacjonarnych centrach handlowych z roku na rok wyraźnie spada. Na Zachodzie więc trend przechodzenia do kanału online jest więc znacznie silniejszy niż u nas, w mentalności Polaków bowiem, wciąż najpewniejsze i najbezpieczniejsze są zakupy robione w tradycyjnym sklepie, gdzie towar można dotknąć, przymierzyć i ewentualnie bezproblemowo zwrócić. Wizja „trafiania” w rozmiar przez internet, a potem odsyłania zakupów za pośrednictwem kuriera, wielu potrafi skutecznie zniechęcić. Gdyby każdy sklep oferował kupno przez internet i zwrot w placówce stacjonarnej – OK, można próbować. Dodatkowa fatyga z wysyłką bywa jednak odstraszająca.

Dlatego autorzy raportu zastanawiają się, jak korelacja kanałów online i offline wygląda na polskim gruncie. I jakie są dla niej perspektywy. Kupujący w końcu chcieliby, żeby sklepy offline i online stanowiły jedno doświadczenie zakupowe – to znaczy, by oferowały te same możliwości oraz pozwalały na oglądane produktów w internecie i kupowanie w sklepie stacjonarnym. Lub odwrotnie.

Klienci nadal chcą przychodzić do sklepów stacjonarnych, bez względu na to czy celem wizyty jest sam zakup czy zapoznanie się z ofertą. Sieci sklepów stacjonarnych są niezbędne, jednakże marki muszą patrzeć na świat zakupów oczami klientów i dać im pełną swobodę wyboru, ponieważ w ich rozumieniu sklepy online i offline to raczej oferta komplementarna, a nie konkurencyjna” – czytamy w raporcie. Dlatego też tak bardzo potrzebne są wersje mobilne sklepów internetowych oraz strony dostosowujące się do każdego rodzaju urządzenia z dostępem do internetu – jeśli sklep chce dziś sprzedawać, musi się idealnie wyświetlać zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i tablecie oraz smartfonie. I niestety, nie ma w tym zmiłuj, tylko tak dostosowane sklepy będą w przyszłości sprzedawać.

Na szczęście coraz więcej e-biznesów rozumie dzisiejsze potrzeby klientów i idzie z duchem czasu, nie tylko kładąc nacisk na komunikację przez najpopularniejsze kanały social media, ale i ułatwiając przeglądanie ofert przez internet oraz pozwalając na bardziej elastyczną politykę zwrotów.

Jak słusznie zauważają autorzy raportu, naturalnym krokiem w rozwoju branży e-commerce jest umożliwienie klientom rezerwacji wybranego asortymentu oraz możliwość zwrotu zakupów dokonanych online w wybranych lokalizacjach, co będzie stanowiło okazję do wizyty w sklepie stacjonarnym. Co prawda w chwili publikacji raportu, tylko niewielka liczba polskich sklepów daje takie możliwości kupującym, ale sytuacja z roku na rok w tym temacie się poprawia. I choć zachodnie trendy w e-handlu ścigamy nadal powoli, to jednak zmiany i unowocześnianie e-commerce są wyraźne.

Jako ciekawy przykład można podać Delikatesy 13 – pierwszy w Polsce sklep, w którym wdrożony został system „scan & pay”. Tak jak kiedyś w futurystycznie wyglądającej reklamie Amazona, klienci naprawdę mogą spacerować po sklepie, oglądać i wybierać dowolne produkty, a następnie je samodzielnie skanować, bez konieczności stania w kolejce do kasy. Jak na polskie warunki brzmi to niewiarygodnie, ale nie tylko autorzy raportu żyją nadzieją, że wkrótce takich miejsc będzie w naszym kraju zauważalnie więcej.

Póki co jednak… „Tylko 36% badanych marek oferuje możliwość zwrotu towarów zakupionych przez internet w sklepie stacjonarnym” (największą elastycznością mogą się pochwalić branże: sportowa, zdrowie i uroda oraz moda). Oraz – mniej niż połowa (41%) badanych marek umożliwia sprawdzenie dostępności wybranego produktu w sklepie stacjonarnym przez stronę internetową…

Masz te funkcjonalności w swoim sklepie? Cóż, w takim razie już wiesz, nad czym przydałoby się teraz popracować.

Cały raport można znaleźć tutaj.

Poliż Ecommerce