Błędy w sklepach internetowych - jakich nie popełniać już na starcie?

  fot. unsplash.com

fot. unsplash.com

Nieczytelna nawigacja, wyskakujące zewsząd okna i niepotrzebne formularze - oto, czym sklepy internetowe potrafią zniechęcić do zakupów klienta. 

Inspiracją dla tego tekstu jest wywiad, jaki na stronie PayU pojawił się na początku 2017 roku i wciąż jest niezmiernie aktualny. Zdaniem Dawida Zastrożnego, szefa zespołu user experience w PayU, polskie esklepy najczęściej popełniają następujące błędy:

 

  1. Brak im jednego, konkretnego celu
  2. Mają nieczytelną nawigację
  3. Nie wiadomo, które opcje na stronie prowadzą do właściwego wyboru, w co kliknąć
  4. Reklamy i wyskakujące okienka odwracają uwagę od zakupów
  5. Utrudniają zakupy m.in. przez obowiązek założenia konta
  6. Zadają za dużo pytań
  7. Każą wypełniać długie i obowiązkowe formularze
  8. Nie upewniają klienta, że operacja powiodła się (lub nie) – czy to za pomocą mejla czy komunikatu na stronie

 

Brak wersji mobilnej – to inna bolączka rodzimej e-branży, wskazywana przez pozostałych członków zespołu UX w wywiadzie, który w całości można przeczytać tutaj. Ale na tym czarna lista niestety się nie kończy. O czym warto jeszcze pamiętać otwierając i prowadząc sklep internetowy?

Bolą mnie oczy od bezmyślnych reklam, które odwracają uwagę od produktów oferowanych w sklepie” – czytamy w rozmowie. I jest w tym sporo racji. Kiedy sklep internetowy sprzedaje ledwie kilka produktów, ale żeby się do nich wreszcie dobić, trzeba pokonać okno z zapisem do newslettera, popup z gorącą promocją dnia, boksa z livechatem i nie wiadomo czym jeszcze, co na urządzeniach mobilnych bywa szczególnie drażniące. I potrafiące na dobre zniechęcić do robienia zakupów.

Projektantka UX, Ewa Liszkowska słusznie jednak zauważa, że „błędy często wynikają nie z niedbalstwa, a zwyczajnie z braku świadomości”. I to niestety prawda. Wielu e-sprzedawców podczas uruchamiania sprzedaży kieruje się przeświadczeniem, że klienta trzeba zaskoczyć ofertą. I niską ceną, i sloganami reklamowymi – z każdej możliwej strony pokazać mu, że TO JEST JEGO OFERTA. Niestety to, co obserwujemy przy drogach na billboardach i szyldach reklamowych we wsiach i w miastach, ma też przełożenie na internet. „Ja sprzedaję” – i to jest dla prowadzących biznes najważniejsze. Jak ten biznes wygląda i na ile jest przyjazny dla klienta – to już kwestia drugorzędna.

Najlepszy sposób na ów „brak świadomości” to przede wszystkim sprawdzanie sklepu internetowego z perspektywy klienta właśnie. Jak ktoś odbiera stronę z moim sklepem? Jak na niej wyszukuje produktów, jak dodaje do koszyka? Co mu przeszkadza podczas zakupów przez telefon czy tablet, czy nie ma problemu z zasadami działania sklepu, czy dostaje wiadomości o złożonym zamówieniu? Warto to wszystko sprawdzić – choćby przechodząc przez osiem powyższych „błędów”, zebranych przez specjalistów firmy PayU.

Oni też wskazują, że często przy korzystaniu z gotowych platform ecommerce, oferujących konkretne sklepy o konkretnym wyglądzie, ciężko właścicielom dokonać większych zmian. I to też prawda. Ale wiele gotowych sklepów da się dostosować do indywidualnych potrzeb – trzeba tylko traktować stronę sklepu jako inwestycję na lata i nie bać się wprowadzania na niej zmian. Nawet jeśli wymaga to dodatkowej opłaty za rozwiązanie dedykowane – szczególnie w kwestiach graficznych. Ale też nie zawsze – dlatego warto klikać, pytać i sprawdzać. Coś co jest na rzut oka „gotowe”, nierzadko bywa bardziej elastyczne od tego, co na „indywidualne i specjalne zamówienie”.

 

W temacie funkcjonalności strony sklepu i na co w nim zwracać uwagę - warto jeszcze obejrzeć poniższy audyt WebTrendów. Ku inspiracji. 

Poliż Ecommerce