Sławny nie znaczy mądrzejszy, czyli jak celebryci sprzedają w internecie

  fot. unsplash

fot. unsplash

Znana postać, pewnie duży budżet i jeszcze wsparcie specjalistów od sprzedaży… Celebryci muszą mieć w branży e-commerce łatwiej. Ale czy prowadzący sklepy internetowe "znani i lubiani", rzeczywiście robią to lepiej?

 

Zagadnieniu przyjrzeli się specjaliści z Trusted Shops. Firmy specjalizującej się w narzędziach i działaniach zwiększających konwersję i sprzedaż sklepów internetowych. Pod lupę wzięli dziesięć e-biznesów, firmowanych nazwiskami znanych z telewizji i internetu osobowości, oceniając przede wszystkim regulaminy ich sklepów oraz kwestie bezpieczeństwa kupujących u nich klientów.

Co się okazało? Że w skali 46-punktowej, żaden ze sklepów nie zbliżył się do założonego w badaniu ideału. Ba, najlepszy wynik to „tylko” 35 punktów, a najsłabszy – ledwie 22, co oznacza, że celebryci mogą się chwalić słupkami popularności, ale niekoniecznie dobrze robioną obsługą e-sklepu.

Jakie błędy były najczęstsze? Może trudno w to uwierzyć, ale te… najbardziej prozaiczne. Na przykład takie, jak brak informacji o właścicielu sklepu, brak danych z urzędowego rejestru, albo brak podstawowych danych kontaktowych!

Autorzy badania wskazują, że w wielu sklepach nie numeru telefonu kontaktowego do sklepu, więc w wypadku ewentualnych problemów często klient zdany jest tylko szukanie kontaktu na stronie na… Facebooku. W wielu sklepach także, podczas składania zamówienia, domyślnie zaznaczone jest pole ze zgodą na zapis do newslettera. Jeśli klient nawet zorientuje się, że został do takiego zapisu nieświadomie przymuszony, rzadko kiedy też wie, jak z takiej listy mailingowej się wypisać. Sklep go o tym nie informuje.

„Kolejnym błędem, który pojawił się w wielu badanych sklepach” – mówi Anna Rak, Country Manager Trusted Shops w Polsce – „jest mylenie terminu zwrot z odstąpieniem od umowy”. Czyli – zamiast informacji o przysługujących konsumentowi 14 dniach na poinformowanie sklepu o odstąpieniu od umowy, od czego biegnie kolejnych 14 dni na zwrot, sklepy informują jedynie o „14-dniowym terminie zwrotu”. Co jest ograniczeniem ustawowego prawa.

Powyższe przykłady niech będą więc dla klientów wszystkich sklepów, nie tylko tych firmowanych nazwiskami celebrytów, odpowiednią przestrogą. Trzeba czytać regulaminy i zasady działania wszystkich e-sklepów. A już zwłaszcza tych, które przez pryzmat znanych osób, wzbudzają z miejsca nasze zaufanie.

Poliż Ecommerce