Po bułki i cukier do internetu

  fot. unsplash.com

fot. unsplash.com

Kiedyś nie do pomyślenia, dziś coraz chętniej wybierane przez ludzi w różnym wieku – tak wyglądają zakupy artykułów spożywczych przez internet.

 

W 2015 roku, w badaniu podsumowującym rynek e-commerce w naszym kraju, Gemius Polska oceniał, że 21% użytkowników internetu kupuje artykuły spożywcze przez internet, dziś obrót w tym segmencie szacuje się na 50-100 mln zł miesięcznie, przy 2 mld wszystkich sklepów internetowych. O optymistycznych sygnałach dla branży „e-grocery” informowała też przed kilkoma miesiącami platforma Shoper, na której coraz chętniej otwierają się sklepy oferujące produkty spożywcze właśnie. – Klienci mają swoje przyzwyczajenia zakupowe, ale nie przeszkadzają one w popularyzacji internetowego kanału sprzedaży żywności. Co więcej, dostosowując usługi do zachowań konsumenckich, sprzedawcy mogą wiele zyskać. Wyobraźmy sobie piekarnię z modelem abonamentowym – dostawa wybranego świeżego pieczywa w poniedziałek, wtorek i piątek, z grafikiem dostaw ustalanym i opłacanym przez internet – komentowali na początku 2017 roku przedstawiciele platformy. I kto wie, być może taki model sprzedaży stanie się wkrótce standardem.

 

Dziś już wyraźnie widać, że zainteresowanie użytkowników internetu e-zakupami jest coraz większe. Na początku 2016 roku „sklep spożywczy” był frazą wywoływaną w największej wyszukiwarce Google na poziomie 2 procent dziennie. Dziś jest to blisko 6 procent. I nie ma znaczenia, że jeden duży sklep się zamyka, inny rezygnuje z dostawy pod drzwi – na ich miejsce pojawiają się kolejne, a najwięksi gracze stale rozwijają swoją ofertę.

 
Sklep spozywczy_Google Trends.png
 

Emil Pawłowski dla Gemius Polska: „Rozwój branży zależy głównie od rozwiązania kwestii logistyki. Cena realizacji zamówienia nie może istotnie wpływać na wartość koszyka. Możliwe scenariusze, które w przyszłości zrealizują się w tej branży, to nowe formy dostarczania towaru, zmiana zachowań konsumenckich i ich dostosowanie do charakterystyki sprzedaży online”.

Dlatego w najlepszej sytuacji są marki takie jak Tesco czy Piotr i Paweł, dla których inwestycja w e-grocery nie stanowi biznesowego być albo nie być. One też mogą eksperymentować na polu logistycznym. Mniejsze biznesy muszą stawiać na ciekawy i oryginalny pomysł na asortyment i sklep, przyjemną i zachęcającą do dalszych zakupów obsługę oraz content, który pozwoli kupującym pogłębić wiedzę np. na temat zdrowego jedzenia czy pasji gotowania. Przykład popularności książek kucharskich Lidla, albo licznych blogów z przepisami i inspiracjami kulinarnymi pokazuje, że jest to moda, na której można zbić spory kapitał.

Nie bez znaczenia w tym rejonie rynku e-commerce jest też opakowanie towaru oraz programy lojalnościowe, które pozwolą kupującym poczuć się częścią ekskluzywnego klubu. Jeśli zaoferujemy im towary, które trafią w ich gust, warto to wykorzystać do zaprzyjaźnienia się z nimi i zachęcenia do promowania zakupów na swoim koncie na Facebooku czy Instagramie (poniżej rzut oka na posty oznaczone hashtagiem #food).

Instagram_hashtag_food.png

Ładnie opakowany i smaczny towar wygląda pięknie w social media – warto o tym pamiętać będąc nie tylko kupującym.

Poliż Ecommerce