Influencer w sklepie internetowym

  fot. unsplash.com

fot. unsplash.com

 

Thomas Gilovich z Cornell University mówił, że „to, w co wierzymy, w dużej mierze uzależnione jest od tego, co myślimy, w co wierzą inni”. Dlatego tak popularni są dziś influencerzy. Także w sklepach internetowych.

W jednym ze sklepów internetowych oferujących odzież dla pań jest taka strona, na której prowadzący e-biznes pytają: „Myślisz, że tylko modelki, aktorki czy blogerki mogą nosić modne ubrania, buty i dodatki? Nic bardziej mylnego! Już teraz poznaj gwiazdy, z którymi współpracujemy i zainspiruj się ich stylem. Stwórz tak jak i one doskonałe outfity na każdą okazję”. Poniżej, na liście wspomnianych gwiazd, widnieją m.in. Maffashion, Klaudia Halejcio, Karolina Pisarek, Patrycja Woźniak… Postaci bardzo dobrze znane w show-biznesie – dla jednych celebrytki z pierwszych stron gazet, dla innych influencerki.

Posłuchaj, to dla ciebie

W 1944 roku Paul Lazarsfeld, w swojej książce „ The People’s Choice” opisując proces podejmowania decyzji o zakupie towarów, stwierdził, że jest on bardziej zależny od opinii innych ludzi niż przekazu reklamowego. Jego badania już wtedy dowiodły, że większość kupujących podatna jest na sugestie tzw. liderów opinii, czyli ludzi zaufanych, opiniotwórczych i dzięki mediom masowym uważanych w swoich kręgach za wzory do naśladowania. Dziś mówimy na nich: influencerzy.

Raport whitepress.pl „Influencer marketing – praktycznie” cytuje szefa eBaya, Scotta Cooka, który kiedyś powiedział: „marka nie jest już dziś tym, o czym mówimy konsumentom – jest tym, co konsumenci mówią na jej temat między sobą”. I rzeczywiście kolejne badania oraz trendy w e-commerce to potwierdzają. Klienci częściej dzisiaj przekonują się do opinii innych ludzi, znajomych, a zwłaszcza osób znanych i lubianych, niż do klasycznego przekazu reklamowego i płynącego bezpośrednio od marki.

W tym samym raporcie słusznie zauważa się, że do tej pory rolę liderów opinii odgrywali dziennikarze, celebryci, politycy, aktorzy, sportowcy itp., dziś jednak takim liderem równie dobrze może być osoba znana tylko z internetu – bloger, blogerka czy vlogerka. „Wpływ, jaki na kształtowanie się opinii społecznej mają dzisiejsze platformy społecznościowe, takie jak Twitter czy Facebook, potwierdza zasadność teorii Lazarsfelda również w epoce mediów społecznościowych” – piszą autorzy raportu, swoją tezę popierając danymi: 78 proc. konsumentów, zanim podejmie decyzje o zakupie, szuka informacji właśnie w internecie (za „Zwyczajami zakupowymi Polaków”, Promosfera, 2017).

 
  Źrodło: Influencer marketing – praktycznie

Źrodło: Influencer marketing – praktycznie

 

Nie ważne co, ważne jak

Blogerzy – jak kiedyś gwizdy filmu, muzyki czy sportu – potrafią dzisiaj skutecznie przyciągnąć uwagę odbiorców, wywołać zainteresowanie i zmotywować do działania. I to działa na wyobraźnię nie tylko kupujących, ale i sprzedających – w Stanach Zjednoczonych z pomocy influencerów korzysta już 65 proc. marek (dane za tapinfluence.com). Specjalistka od social media, Cendrine Marrouat, ma na to dobre wytłumaczenie: „Prawdziwi influencerzy nie dlatego kierują naszymi decyzjami, że osiągają dobre wyniki w rankingach. Udaje im się to, ponieważ ich opowieści są dla nas ważne”.

Klienci lubią bowiem czytać i poznawać historie, które stoją za daną marką i produktem. Chcą kupować konkretne przedmioty, ale też przeżycia i emocje. Dobitnie pokazuje to przykład przedstawiony w raporcie „Influencer marketing – praktycznie”, w którym dziennikarze „New York Timesa” wystawili na eBayu bezwartościowe przedmioty zakupione na pchlich targach, ale opatrzone niesamowitymi historiami. Co im to dało? Wydali na zakupy ledwie 250 dolarów, a dzięki dopisanym do przedmiotów historiom zarobili 8 tysięcy dolarów. Nie musicie liczyć – ROI wyszedł na poziomie 3200%…

 
  Źrodło: Influencer marketing – praktycznie

Źrodło: Influencer marketing – praktycznie

 

Oczywiście, dla małego sklepu internetowego współpraca z influencerem, który przecież dobrze się ceni, to opcja na bliżej nieokreśloną przyszłość lub wręcz nie do przejścia, ale nie warto rezygnować z takiego podejścia do promocji biznesu już na starcie. Łukasz Kielban z czasgentlemanow.pl mówi, że „bywają marki i produkty, które aż chciałoby się promować nawet za darmo, dla własnej satysfakcji”. Rzadko, bo rzadko, ale zdarza się. Warto więc próbować, a na pewno trzeba rozmawiać. Jeśli prowadząc sklep internetowy masz pomysł, jaka postać z opinii publicznej czy szeroko pojętego show-biznesu mogłaby opowiadać ludziom twoją historię, zaproponuj jej to. Kto wie, może akurat tobie uda się ją przekonać?

Poliż Ecommerce