Jak Polak otwiera pierwszy sklep internetowy

Bez doświadczenia, najczęściej po godzinach i niestety po omacku – tak najczęściej otwieramy pierwsze sklepy internetowe w Polsce. Choć technologicznie jesteśmy do tego świetnie już przygotowani.

Nowo uruchamiane platformy, nowe możliwości obsługi i dotarcia do klienta – branża e-commerce z roku na rośnie w siłę, a sprzedaż przez internet od dawna już nie kojarzy się wyłącznie z handlowaniem przez Allegro. Wciąż jednak dla wielu przedsiębiorców, start pierwszego e-biznesu wymaga wielu wyrzeczeń, i mimo że rynkowi specjaliści mówią w kółko o e-rewolucji w polskim handlu, dominująca grupa Polaków nadal nie bardzo wie, jak się do sprzedaży przez internet zabrać właściwie. Na pierwszym lepszym forum poświęconym branży e-commerce można znaleźć taki wpis: „Myślałam o wielu różnych możliwościach zarabiania. Aż natrafiłam na możliwość zarabiania w prosty sposób nie wymagający dużych inwestycji biznes. Pomyślałam o założeniu własnego sklepu internetowego z kosmetykami lub ubraniami, a może z książkami, zobaczę” – który oddaje prawdę o podejściu niektórych do chęci zarabiania w kanale online. Jedyny pomysł to w tym przypadku „pomysł zarabiania”, bez sprecyzowanych planów i nawet podstawowej wiedzy, jak w rzeczywistości wygląda branża e-commerce. I przede wszystkim: jak się w niej pracuje.

„Proponuję na sam początek najpierw dokładnie obmyślić plan: co, gdzie i jak, a dopiero później zastanawiać się nad konkretami” – odpowiedział na wyżej cytowany post inny internauta. Bo od tego powinien zacząć każdy. I amator, i sprzedawca z kilkuletnim doświadczeniem w offline – pomysł na biznes, biznesplan, rozeznanie w rynku i przynajmniej wizja pierwszego roku działalności, to fundamenty dobrego startu w e-commerce. Ale wciąż „tylko” fundamenty, nie gwarancja. Gwarancji sukcesu bowiem nikt ci przy uruchamianiu sklepu dać nie może – wszystko zależy od tego, jak go przyjmie rynek. A tu już potrzebny jest twój pot i łzy, włożony wysiłek i poświęcony czas. Szczęściu jednak trzeba pomagać, dlatego tak istotne są na starcie kwestie dobrze zrobionej konfiguracji oraz dostosowania strony sklepu do przynajmniej podstawowych standardów panujących w branży internetowej. Ale na to potrzeba czegoś więcej niż jedna godzinna dziennie. Zwłaszcza w takim sklepie, który dopiero próbuje się rozkręcić.

Jak to się ma do rzeczywistości? 7% właścicieli nowo uruchomionych sklepów twierdzi, że na wstępną konfigurację sklepu dysponuje ledwie dwiema godzinami dziennie, 3-4 godziny każdego dnia może poświęcić niewiele ponad 23% przedsiębiorców. OK, jeśli ktoś dopiero rozgląda się po rynku, nigdzie mu się nie spieszy, a e-handel chce traktować jako zajęcie bardzo dodatkowe – tyle mu wystarczy. Kto jednak chce ruszyć z dużym biznesem i chce go w przyszłości wykorzystać jako główne źródło dochodu, musi wykrzesać ze swojego dziennego kalendarza znacznie więcej wolnego czasu.

 

Pamiętaj, że twój sklep powinien posiadać na starcie...

* Jasne zasady działania: dostępne na stronie informacje o zakupach. czytelny regulamin, informacje o wysyłce, reklamacjach i zwrotach.
* Dane twojej firmy i dane kontaktowe.
* Zabezpieczenie strony, np. w oparciu o certyfikat SSL.
 

Póki co, jak wynika z badania, amatorzy chcący pracować ze e-sklepem na pełen etat stanowią 30% badanych, natomiast hobbystów i tych „po godzinach” jest blisko 35%. Pracowników agencji i osób oddelegowanych w dużych firmach do prowadzenia działań e-commerce jest na ich tle mniej – razem ledwie kilka procent. Nie może więc dziwić, że 44% respondentów deklaruje brak doświadczenia z e-sklepem, a aż 30% „nie wie”, ile w ogóle będzie mieć produktów na starcie biznesu. Nowi właściciele startują najczęściej bez nawet rozejrzenia się po rynku, sądząc, że „e-commerce’u da się nauczyć, trzeba tylko przetrwać początek”.

Oczywiście, że się da. Ale można też wystartować wedle planu i wyeliminować ewentualne przeszkody, które mogą pojawić się na starcie. Najlepsza rada? Zanim na poważnie zabierzesz się za sklep internetowy – po prostu go przetestuj. Zazwyczaj masz na to 14 dni. 14 dni żeby wejść do panelu administracyjnego, ustawić logo i kilka zdjęć do slidera (to ten przewijak z dużymi zdjęciami na stronie głównej sklepu). 14 dni, żeby wprowadzić np. trzy kategorie, wstawić na próbę 10 produktów oraz wpisać ich przykładowy opis, ustawić zdjęcia, ceny i formy dostawy. 14 dni w końcu, żeby spróbować wypełnić treścią stronę „O firmie” i napisać krótki poradnik „Jak kupować”.

Zbyt trudne zagadnienia? Bardzo proszę, wystarczy wpisać w Google „sklep internetowy pomoc” i otworem przed tobą staje choćby: www.shoper.pl/help/. Lektura darmowej wiedzy, którą udostępnia każda porządna platforma e-commerce, to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto w ogóle chociaż raz myślał o założeniu e-sklepu. Wpisz tam przykładowe frazy: „Jak dodać produkt”, „Jak dodać zdjęcie”, „Jak kupić domenę” – cokolwiek, co może być dla ciebie niejasne, i poczytaj, jak to się robi. Bo cała ta wiedza jest już od dawna w sieci. Za darmo i do przeczytania o każdej porze. Kto zaś preferuje szkolenia wideo – znajdzie odpowiednie materiały (i webinary) na YouTube, też za darmo. A jeśli komuś jednak brakuje wolnego czasu, by to przyswoić, a także umiejętności, by to wszystko szybko pojąć – ten może skorzystać z pomocy dedykowanych sklepom specjalistów. Czyli osób, które pomogą ci skonfigurować sklep, zrobić grafikę, albo uruchomić kampanię Adwords. Pytaj ich o co chcesz, w końcu oferują te usługi właśnie po to, by start pierwszego sklepu maksymalnie ci ułatwić. Że trzeba im zazwyczaj za to zapłacić? No cóż, ty chyba też nie masz zamiaru rozdawać w swoim sklepie wszystkiego za darmo, prawda?

Poliż Ecommerce